Polska nekrofilska, czyli dlaczego tak bardzo kochamy nasze trupy i traumy

Ostatnie polskie praktyki społeczno-polityczne związane z ekshumacjami i wystawianiem na pokaz zwłok ofiar tragedii smoleńskiej w potwornie przejrzysty i dosłowny sposób dowodzą, że niezbywalną rysą charakterologiczną Polaków jest lubowanie się w wygrzebywaniu trupów i publicznym chwaleniu się nimi. Czy naprawdę specyfiką Polaków, na tle innych narodów musi być uzależnienie od traum historycznych i nekrofilia?

Nekrofilia definiowana jest jako zaburzenie pycho-seksualne polegające na skłonności do czerpania seksualnej przyjemności z kontaktu fizycznego z ludzkimi zwłokami, fantazjowaniu o nich lub innych obiektach kojarzonych ze śmiercią. Jest to zatem rodzaj fetyszyzmu, bowiem bodźcem seksualnego podniecenia jest martwy przedmiot. Według Ericha Fromma termin nekrofilia, jako miłość do nieżywych stosowany jest generalnie tylko do dwóch rodzajów zjawisk: 'seksualnej nekrofilii' czyli pragnieniu mężczyzn do odbywania kontaktów seksualnych z trupami kobiet, lub 'nie-seksualnej nekrofilia' polegającej na potrzebie zajmowania się, dotykania, przebywania w bliskiej obecności i patrzenia na trupy, ze szczególnym uwzględnieniem przyjemności krojenia ich. Terminu tego nie stosowano natomiast do namiętności głęboko zakorzenionej w wielu typach charakterów ludzkich, a ona jest znacznie bardziej powszechna i niebezpieczna. Podstawą tej namiętności jest kochanie śmierci a raczej, kochanie nieżycia i związana jest z narcyzmem.

"Nekrofilię, w sensie charakterologicznym można opisać jako namiętne przyciągania do tego wszystkiego, co martwe, zepsute, chore; jest to namiętność popychająca do przekształcania tego, co żywe w nieżywe, do niszczenia dla samego niszczenia, zainteresowania tym, co mechaniczne, przewidywalne, kontrolowane - rozrywania na strzępy żywych struktur." (Fromm)

Przeciwieństwo nekrofilii, to biofilia czyli miłość do tego, co żywe, spontaniczne, nieokreślone i pełne potencjału twórczego. Według Fromma charakter nekrofiliczny zdiagnozować można poprzez analizę snów nekrofilów. Szczególnie ciekawy pod tym względem jest analizowany przez Fromma sen Alberta Speera, w którym Hitler kładzie przy pomnikach poległych żołnierzy szereg wieńców, mechanicznie i bez końca. Fromm interpretuje ten sen jako sen biofila, o nekrofilu. Fromm sprowadza nekrofilię do tradycyjnych kategorii psychoanalizy Freuda, jako zaburzenie spowodowane brakiem zawiązania w dzieciństwie emocjonalnych relacji z matką, czego efektem w skrajnych przypadkach może być autyzm lub, w mniej skrajnych przypadkach 'nekrofilia miłosna', polegająca na braku pociągu do żywej matki lub podobnych jej kobiet, lecz matki jedynie jako abstrakcyjnego symbolu, najczęściej obierającego postać ojczyzny, krwi, rasy lub religii, który nieustannie jest narażony na zbrukanie, zabrudzenie, dlatego za wszelką cenę należy go chronić. Ludzie o cechach nekrofilicznych wybierają przeszłość zamiast przyszłości lub nawet teraźniejszości, dążą do utrzymania status quo, stereotypowo pojętej tradycji i konwencjonalnych definicji, zamiast produkować nowych czy szukać innych znaczeń. Nie ufają swoim ciałom, dlatego wszelką aktywność związaną z tą sferą traktują jako zło (seks) lub oddają się jej w sposób mechaniczny (katolicyzm), represyjny (in vitro) lub w ogóle ją wypierają.

W innym tekście Fromm zestawia typ charakteru nekrofilicznego z typem mistyka pod względem jego stosunku do tego, co nieznane, nieokreślone, ambiwalentne. Według tego nekrofil nie posiada (lub nie dopuszcza czyli wypiera) poczucia tajemnicy zarówno, odnośnie własnego istnienia jak i świata czy innych. Dzieje się tak dlatego, że nieznane jest domeną życia i nie podlega kontroli, manipulacji czy jednoznacznym definicjom - właściwości rzeczywistości niezbędnych dla nekrofila do funkcjonowania.

Fromm koncepcję charakteru nekrofilicznego w dużym stopniu wywodzi ze swojej teorii agresji, omówionej w książce pt. Anatomia ludzkiej destrukcyjności. Wyróżnia tam dwa rodzaje agresji: złośliwą i niezłośliwą. Pierwsza związana jest z specyficzną ludzką namiętnością zniszczenia i posiadania totalnej kontroli nad innymi istotami żyjącymi, druga występuje w sytuacji obrony na atak. Jako taką definiuje Fromm niezamierzoną agresję, agresję w zabawie i agresję w obronie ja, zwaną również „pseudo-agresją” i związaną z utratą wolności, narcyzmem i konformizmem. W takim ujęciu agresja jest instrumentalna, nie wywodzi się bezpośrednio ze świadomego działania czyli chęci wyrządzenia krzywdy, choć końcowy efekt jest taki sam.

No i mamy:
Smoleńsk - śmierć
trupy smoleńskie - bardzo śmierć
ekshumacje - działania na trupach
kult powstań narodowych - wielośmierć
kult grobów poległych - sen Speera
PiS - agresja złośliwa
PO - agresja niezłośliwa
Kaczyński - problem z matką i ciałem
Tusk - problem z ciałem i narcyzm

Zatem pamiętajmy o tym w nadchodzących dniach, dużo bowiem będzie śmierci zarówno tej indywidualnej (Zaduszki) jak i tej narodowej (11 listopada). Marzę o tym, żeby Polacy zaczęli patrzeć w przyszłość i świadomie na teraźniejszość. Byśmy się stali narodem biofilicznym, który dąży do utrzymania struktur życiowych, zrozumienia ich a nie niszczenia dla samego niszczenia. By nieznane nas nie przerażało, bez względu jak niewygodne, niedopasowane do naszego myślenia by ono nie było, tylko stanowiło punkt wyjścia do dialogu. Byśmy zrozumieli, że życie nie jest określone, nie ma stałych etykietek, że trzeba się z nim zmierzyć na jego warunkach, nie naszych; że manipulacja, kontrola są objawami słabości a agresja smutnym efektem naszej bezsilności, którą albo zaakceptujemy albo zostaniemy przez nią wchłonięci. Chcę kochać żywe istoty, nie trupy.
Trwa ładowanie komentarzy...